![]() Kinie zobaczyłam w schronisku podczas jednej z wizyt w tym smutnym miejscu. Było ją słychać już od drzwi wejściowych. Siedziała samiutka jak palec w klatce nieprzerwanie i bardzo żałośnie miaucząc. Okazało się, że jej rodzeństwo znalazło już nowe domy. Zrobiło mi się jej bardzo żal, ale uznałam , że nie mogę pomóc. Opowiedziałam jednak o kotusi w domu. Dzwoniłyśmy z mamą do schroniska przez kilka dni z pytaniem czy mała znalazła dom, jednak zawsze słyszałyśmy to samo "nieee, jeszcze jest". Za którymś razem mama powiedziała "jedźcie po nią!"... i tak też z siostrą zrobiłyśmy. Po przywiezieniu okazało się, że Kinia ma tak ostrą biegunkę, ze kilkanaście razy na dobę załatwiała się w kuwecie piszcząc z bólu. Pędziliśmy więc do weterynarza. Zapisał leki i zalecił ścisłą dietę. Wszystko skończyło się dobrze. Teraz Kinia jest zdecydowanie najspokojniejszą kotką z całego towarzystwa. Niestety jest też nieco strachliwa, nie potrafi 'walczyć' o swoje oraz zdecydowanie bardziej woli unikać reszty niż się z nimi bawić. Jej ulubionym zajęciem jest spanie przy kaloryferze, na monitorze lub wygrzewanie się na słoneczku. Niewątpliwą zaletą Kiniusi jest to, że można z nią pogadać o wszystkim ;P bo chętnie odmiaukuje na słowa skierowane do niej. Mówi również w kocim języku 'na zdrowie' gdy komuś zdaży się zrobić 'aaaaaaaaaa psik!' co świadczy o jej wysokiej kulturze hihihihi. Zachowuje umiar w jedzeniu, a bawi się tylko wtedy gdy drapak jest do jej wyłącznej dyspozycji- po prostu kotka z umiarem. |