|
firmy. Dobrzy ludzie dawali mu jeść i przejęli się jego losem. Trafił do nas na kastrację z cichą nadzieją na znalezienie domu. Był zabiedzony i strasznie zarobaczony (także tasiemcem). I tym razem się udało. Zaadoptowali go Ci sami ludzie, którzy dali dom "matce Julki". Teraz razem przechadzają się po rozległych polach.
‹‹ Wstecz ‹‹ |