... ::: Małe kociaki ::: ...
PIERWSZY DZIEŃ WIOSNY
Nadchodzacej wiosny boje sie zawsze jak ognia. Dlaczego?
Dlatego, że na ulice wylegają biedne bezdomne koty i psy
należące do bezmyslnych ludzi. Te pierwsze zaczynają się
intensywnie rozmnażać, a drugie usilnie do tego dąża
stojąc pod blokami nawet po kilka dni.Kocięta będą męczone
przez "dzieci", bedą umierac na ulicach, zapełniać
schroniska itd, a na następną wiosnę również zaczną się
rozmnażać.Psy natomiast wpadaja pod samochody albo trafiają
do schronisk.
Zawsze bardzo ciężko jest mi patrzeć jak na świat przybywa
zwierząt niechcianych... Wiecej zwierzaków oznacza więcej
pracy w ratowaniu ich, wiecej nerwów, więcej zmartwień...
Moje obawy nie były przesadzone bo już pierwszego dnia
wiosny pierwsze marcowe kociątka potrzebowały pomocy.
Trafiliśmy do piwnicy gdzie koty nie są mile widziane.
Piwnica czysta, bez śladu kotów, bez kociego smrodu...
ale jak widać sama kocia obecność również ludziom
przeszkadza. Musieliśmy jednak wszystko dokładnie
sprawdzić. Z jednej z piwnic dochodziło co jakiś czas
cichutkie miauczenie oraz przykry zapach padliny. To
zmobilizowało nas do działania i następnego dnia
byliśmy sprawdzić wszystko dokładnie. W opuszczonej
i nieużywanej od lat piwnicy za stertą desek i innych
śmieci leżały kocięta. Nie wiem cyz ich matka się nimi
zajmowała i gdzie była, bo dwa byly padnięte, a reszta
słabiutka, zimna, brudna i zabiedzona. Zabralismy
malutkie do lekarza, gdzie jeden musiał zostać uśpiony.
Nie miał jednej tylniej nóżki do połowy oraz miał coś
z oczkiem...było wielkie i spuchnięte. Zostały więc trzy
maluchy z czego jeden odszedł na tęczowy most po godzinie
pobytu u nas w domu. Gdyby nie moja mama pewnie musiałabym
uspić wszystkie, jednak bez wahania kazała je przywieśc
do domu by uratować im życie. Moja siostra równie
troskliwie pomogła w pierwszym karmieniu i pomaga do dziś.
Tata natomiast nie zabronił, ani się nie denerwował
i doglądał co u maluchów słychać. Gdyby nie moja kochana
rodzinka to by sie nic nie udało.
Pierwszego dnia wszystko załatwialismy w pośpiechu- mleko
dla kociąt, butelki. Małe nie za bardzo chciały jeść bo
nie potrafiły ssać smoczka, ale troche im do brzusia
naleciało. Odkrylismy, że kicie sa okropnie zapchlone.
Na takich malutkich ciałkach przewijało się mnóstwo pcheł.
Baliśmy się zastosować środków chemicznych by im nie
zaszkodzić jednak musielismy zaryzykować. Udało się
i dzidzie miały juz spokój. Na drugi dzień dziewczynka
zaczęła otwierać oczeta. Cóż to za piękny widok!
Po krótkim czasie u malutkiej zaczeła nas martwić jedna
rzecz. Z dróg moczowych wydostawały się jej skrzepiki krwi.
Wet sam nie za bardzo wiedział co to, a u takiego maleństwa
nalezy ograniczyc do minimum stosowanie jakichkolwiek leków,
więc czekalismy czy bedzie gorzej. Na szczeście na razie
nic straszngeo się nie dzieje, a mała rośnie, ma apetyt
i dobrze sie wypróżnia.
Razem z moim chłopakiem Adamem karmimy dzidzie co 2, 3 godziny,
masujemy brzuszki i dupeczki, przytulamy i ogrzewamy ciepłym
termoforem. Sama nie dałabym sobie rady ani fizycznie ani
psychicznie, a Adi pomaga mi w chwilach słabości. Dzięki
temu, żę większośc czasu wszystko robilismy razem było łatwiej
i sprawniej.
- 25.03 chłopczyk otworzył oczka.
- 06.04
Maluchy poczyniły ogromne postępy. zaczynają juz same załatwiać
się do kuwetki, ale z kupka im jeszcze nie wychodzi. Musimy
nadal nasladowac kotke i masowac pupki. Z chodzeniem radza
sobie juz coraz lepiej. Ladniej utrzymuja rownowage i poluja
na sibie na wzajem. Zaczynamy juz wprowadzac stale pokarmy.
Dzis byl drugi dzien kiedy kocieta pociamkaly troche mieska,
nadal jednak wola smoczek. Sa strasznie pocieszne, kochane
i slodkie. kiedy dajemy im buziaki gryza nas po nosach :)
- 16.04
Kociaki jedzą już same. Jeszcze zdaża im się czesto stać
w miseczce łapkami, a potem roznosić kaszkę po calym domu,
ale powoli opanowujemy sytuację ;).Poza mleczkiem dostają
mięsko oraz mięsko z ryżęm. Biegają juz po całym domu z całą
resztą zwierzaków i uczą się każdego dnia nowych psot.
Zaczynają też rządzić w kuwetkach. Są bardzo rozkoszne i caly
czas obcałowywane przez cała rodzinę. Po harcach padaja
zmeczone i śpią jak susełki. Nieuchronnie zbliża się czas gdy
będą musiały iśc do nowych domów... :(
Dziewczynka zostaje blisko mnie w bloku obok, natomist chłopczyk
pojedzie do Niemiec, a dokładniej do Darmstadt.
21 III 2004 Piwnica
21 III 2004 Pierwsze karmienie
23 III 2004
24 III 2004
25 III 2004
26 III 2004
27 III 2004
30 III 2004
06 IV 2004
10 IV 2004
11 IV 2004
12 IV 2004
13 IV 2004
23 IV 2004
|