|
04.04.2004 Znieczulica ludzka nie zna granic... Tej pieknej słonecznej niedzieli ludzie przechodzili obok tego kotka i nie zauważyli jego cierpienia. Leżał na środku chodnika brudny, potwornie chudy, słabiutki i ociemniały. Strupy zakleiły mu oczka, a zaschnieta krew na nosku nie pozwalała oddychać. Gdy go zauważyłam zdjęłam szybko swój płaszcz, zawinełam go i pojechaliśmy do lecznicy. Lekarz dawał mu niewiele szans, ale postanowiliśmy, że spróbujemy. W żadnej z czterech łapek nie udało sie wkłuć w żyłe, wiec kroplówke dostał podskórnie, a do tego kilka zastrzyków. Troskliwie oczyściliśmy mu mordkę ze strupów i położyliśmy w cieple. Niestety do późnych godzin wieczornych nie nastąpiła żadna poprawa. Razem z lekarzem podjęliśmy decyzje by pomoóc mu odejść za tęczowy most. Niech mu sie tam lepiej wiedzie....
|